Jestem
totalnym śpiochem i muszę się wyspać, by normalnie funkcjonować. Nocne
ściąganie mleka pomimo nastawiania wielokrotnie budzika kończyło się klapą.
Pięć godz snu musiało być bym nadawała się do życia. Szpital, dom, szpital, dom
taka była rutyna. Dobrze, że nie miałam jakiś większych obowiązków nałożonych na
siebie. Priorytetem dla mnie było ściąganie mleka, aby rozkulać produkcję
starałam się ściągać co 2-3 godz (nadrabiając nie ściąganie nocne). Dobrze, że
mam laktator elektryczny bo ręcznym bym się całkiem wykończyła, ale i tak
ściąganie mleka zajmowało mi 30 min. Dość długo, ściągałam systemem 7, 5, 3 min
na każdą pierś. Niektóre kobietki pewnie przyłożą laktator na 5 min i butla
pełna u mnie jednak nie było tak prosto. Jak już Gosia była w domu na ściąganie
przeznaczałam mnie czasu a jakoś szybciej mi się butelka zapełniała. Pewnie
największy stres miałam już za sobą, a że Iskierka z nami to szczęście
rozpierało moją duszę i działało kojąco na umysł. Najwięcej czasu pochłaniało
jednak karmienie z 40 min ostrej walki. Pan rehabilitant zalecił nam karmienie
Gosi na zgiętych kolanach, tak by jej ciało wpadało w „rynienkę” ułożoną z nóg.
Ten sposób okazał się bardzo dobry, Małgoś się uspokajała i nie wykrzywiała się
aż tak, jedzenie jednak nadal długo trwało. Wcześniaki mają problemy z koordynacją ssania, połykania
i oddychania także musieliśmy być cierpliwi i dać jej czas na naukę. Ciuszki
Gosi prałam ręcznie, bo nigdy nie miałam tyle by włączyć pralkę. Sporadycznie
uzbierałam większą ilość. Prasowałam wtedy gdy Gosia już sobie spała.
Dochodziły masaże. Niby takie krótkie ale zajmowały czas,bo nim wybudziłam i
uspokoiłam naszą Gwiazdę to troszkę czasu zeszło. Do tego walka z metoda vojty (Gosiek się denerwuje
jak ktoś trzyma jej głowę) nie było wcale tak łatwo. Wszystko na mojej głowie.
Myślałam, że opieka nad dzieckiem spoczywa na dwójce rodziców, a nie tylko na
matce. Sorry mężu drogi ale jaki już Ci mówiłam opisuję te relację, może to
przemówi do Ciebie! W szak to nie tylko moje dziecko a ja się wykończę bez
Twojej pomocy. Gosia tak samo potrzebuje czułości i pielęgnacji Twojej jak i
mojej. Tłumaczenia, że jeszcze za mała, że nie masz czucia do masaży w końcu
muszą się skończyć! Okres adaptacji się skończył. Wspomnę o karmieniu, bo
potrafisz tą rzecz zrobić, ale pewnie z nygustwa jak większość rzeczy wolisz
ich nie robić. Z karmieniem to mnie raz zaskoczył, gdy ze zmęczenia padłam i
nie szło mnie obudzić. Wtedy zmuszony został nakarmić mała, ale było to już po 3
tyg. pobytu w domu. Od tego czasu raz dziennie spoczywała na nim obowiązek
karmienia Gosienki. Wiem, wiem moja wina bo tak przyzwyczaiłam go, że tylko ja
się zajmuję naszą Gwiazdą a on się czuje tak jak dawniej, bez większych
obowiązków. Wspomnieć muszę też o zmianie pampersa bo zmieni z przymusu ale
tylko jak jest siusiu, bo kupki nie ruszy. Nie wiem czy tacy są wszyscy
mężczyźni, czy jak trafiłam na taki „specyficzny” model? Kochany on jest jak
trzeba było gdzieś nas zawieść, na to zawsze mogłam i mogę liczyć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz