Już od dawna chciałam poznać mamy które czytuję z zamiłowaniem. Dorotę - mamę
Maćka i Ewy oraz Noemi i Jana miałam okazje
spotkać rok temu w poznańskim Nowym Zoo (relacja opisana w tym
poście). Martę
mamę bliźniaków- Arka i Mikołaja chciałam poznać przy okazji wyjazdu do
Wrocławia do Specjalistycznego Ośrodka Diagnozy i Rehabilitacji Dzieci i
Młodzieży z Wadą Słuchu. Jednak okazało się, że Marta mieszka jeszcze 50 km
dalej więc takie szybkie spotkanko na kawce było by raczej mało realne. Nie
zawsze mam czas by śledzić wszystko na bieżąco na
zaprzyjaźnionych blogach. O spotkaniu
blogerek w Poznaniu, których organizatorem była Marta i Lena wiedziałam już
wcześniej ale jako, że przychodzi mi samej wychowywać mojego małego leniwca
wiedziałam, że takie spotkanko w naszym przypadku nie jest możliwe. Wpadłam na
pomysł, że na chwilę dołączę z Małgosią do dziewczyn na Malcie by poznać Martę
i inne mamy. Jednak Marta zaproponowała mi uczestnictwo w spotkaniu (bo kilka
mam się wykruszyło) więc nie było innego wyboru jak je przyjąć.
Weekend z Gosiakiem mieliśmy bardzo rozplanowany w zasadzie ja miałam. Mniej
więcej co miesiąc Gosia ma rehabilitację w Centrum Uśmiechu Dziecka Montessori
w Poznaniu i akurat wypadło w sobotę przed 17. Potem matka wybrała się na
spotkanie z dziewczynami ze starej paczki do Stary Młynek Cafe na pyszne desery
lodowe (których nie mogliśmy zjeść) na Żydowskiej w Poznaniu a Gosiak został z
dziadkami gdzie figlowała do 23.
Niedziela od samego rana była jakaś zawiła, bo matka sobie rozplanowała plan
dnia by dotrzeć na czas na spotkanie blogowych mam jednak Małgorzatka miała
inne plany. Pomimo tego iż wcześniej zaproponowałam Małgosi obiad (z myślą, że
zje go w miarę szybko jak na swoje możliwości /czytaj godzina!!!/) ona jak na złość
nie chciała jeść. Wiła się i chichotała, robiła wszystko tylko nie jadła!!! A
mnie już kur…ca brała. Dosłownie! Bo jak Gosiak JE, JE choć powoli to jeszcze
moje nerwy są na wodzy ale gdy już miła pół godziny i wypite jest może z 10 ml
obiadu (Gosia nadal nie je z łyżeczki tylko pije z butelki!) to we mnie się tak
buzuje, że nie podchoć. Zbliża się godzina 10, godzina gdzie mieliśmy już
wybywać z domu by dotrzeć do
Czary Mary by zobaczyć jak się robi słodkości.
Kiepsko to widziałam więc szybko sms do Marty, że jednak nie dotrzemy. Po
zdjęciach z innych blogów bardzo żałuję, że tam nie dotarliśmy bo super
wyglądają te pyszności…
No nic został nam jeszcze
Jupi Park. Hurra zdążmy! Psia kość…Niby powinnam
znać takie centra handlowe ale nawet nie wiedziałam gdzie jest winda by się tam
dostać z Gośką i wózkiem. Z mały poślizgiem, ale udało nam się potrzeć na 4
piętro! Jak ja nie lubię takich miejsc gdzie jest pełno ludzi, jakoś od czasu
gdy jest z nami Małgosia (czyli prawie od 22 miesięcy) unikamy tego typy miejsc.
Więc była to dla nas nie lada wyprawa. Poznaliśmy w końcu Martę, szkoda tylko,
że bez bliźniaków bo myślałam, że już zeswatam Gośkę z którymś. Lenę i jej
dzieciaki oraz kilka innych mam. Było sympatycznie choć bardzo krótko.
Opisałabym bym ciekawie wszystko co było na spotkaniu jednak wybaczcie mi nie rozpiszę
się. Zamieszczam
linka do bloga Matki Nie Wariatki i tam sobie wszystko przeczytacie.
Zajmowanie się Gosiakiem nie należy do łatwych i dzięki mamom które choć na chwilę
wzięły mała na ręce bym mogła to wyskoczyć do toalety, to zrobić kaszkę…
Były też małe upominki:
Dziękuję dziewczyny za miłe towarzystwo!
1. Ania Miśkiewicz funwithson.pl
2.Monika Flaum wywrotki.blogspot.com
3. Marta Kapuścińska facebook.pl/woodszczescia
4. Aleksandra Rekas nataszacorkaadmina.blogspot.com
5.Iza Damsé nietylkorozowo.blogspot.com
6. Magdalena Mrozek matkawzgodna.pl
7.Marta Skrzypiec (organizator) matkaniewariatka.pl
8.Agnieszka Ceran kahlan84.blogspot.com
9.Agnieszka Krotecka