Nazw takich kombinezonów jest dużo, ale zasady są takie same- mają dostarczyć dziecku czucia głębokiego (tak by czuło każdy kawałek swojego ciała).
Ze stronki Rodzinne Centrum Terapii i Rehabilitacji Asemi:
"Kombinezon DUNAG 2 stosuje się u dzieci z zaburzeniami neurologicznymi, u
których prowadzona jest czynna pionizacja i ćwiczenia chodu. Przyrząd
umożliwia korygowanie nieprawidłowego wzorca chodu i patologicznego
ustawienia kończyn oraz dostarcza dziecku bodźców z czucia głębokiego
(proprioceptywnego) zwiększając tym samym skuteczność terapii.
Kombinezon składa się z kamizelki i krótkich spodenek posiadających
systemem zaczepów oraz naciągu gumowego. Upięcie naciągu jest
dopasowywane indywidualnie do dziecka przez odpowiednio przeszkolonego
terapeutę."
A tak moja mała Gośka wyglądała w kombinezonie, niezbyt przypadł jej do gustu. Do tego chyba był zbyt ciężki bo nie potrafiła utrzymać pozycji, ale Pani Agnieszka mówiła, że to raczej Małgosi mięśnie są jeszcze słabe...sami popatrzcie...
piątek, 14 listopada 2014
wtorek, 4 listopada 2014
Dziękujemy za 1%
Dziękujemy
wszystkim którzy pamiętali o 1% dla Małgosi przy wypełnianiu pit'u. Niby tak
niewiele, ale dla nas bardzo dużo. Są to liczne małe kwoty, które tworzą dużą
całość. W tym roku były z nami następujące Urzędy Skarbowe:
- Pierwszy Urząd Skarbowy w Poznaniu,
- Urząd Skarbowy Poznań-Grunwald,
- Urząd Skarbowy Poznań- Nowe Miasto,
- Urząd Skarbowy Poznań- Winogrady,
- Urząd Skarbowy Poznań- Jeżyce,
- Urząd Skarbowy Poznań- Wilda,
- Urząd Skarbowy w Kościanie,
- Urząd Skarbowy w Szamotułach,
- Urząd Skarbowy w Szczecinku
- Urząd Skarbowy w Koninie,
- Urząd Skarbowy w Śremie,
- Urząd Skarbowy w Słubicach,
- Urząd Skarbowy w Świebodzinie,
- Urząd Skarbowy w Nowym Tomyślu,
- Urząd Skarbowy w Czarnkowie,
- Urząd Skarbowy w Środzie Śląskiej,
- Urząd Skarbowy w Wągrowcu,
- Urząd Skarbowy w Lesznie,
- Urząd Skarbowy we Wrześni,
- Urząd Skarbowy w Jarocinie
SERDECZNIE
WAM DZIĘKUJEMY!!!
Dzięki
Wam Małgosia wyjedzie w przyszłym roku na turnus rehabilitacyjny do Zabajki.
W
kwestii wyjaśnień. 1 % wpływa na subkonto Małgosi w Fundacji Pomocy Osobom
Niepełnosprawnym Słoneczko dopiero w październiku także tak długo na niego
czekamy. Fundacja księguje wszystkie przychody głownie te z 1% i pieniążki
zebrane ze zbiórki nakrętek (za które cały czas dziękuję!). Środki zebrane na
subkoncie Małgosi nie są naszą własnością (i za nie nie żyjemy jak twierdzą
niektórzy, ani też nie ma na tym koncie milionów). Wszystkie wydatki na
rehabilitacje i leki są dokumentowane fakturami i na tej podstawie Fundacja
zwraca nam koszty (więc najpierw my jako rodzice musimy wydać te pieniądze),
oczywiście jeszcze muszą być odpowiednie środki na subkoncie bo jeśli ich nie
ma nie ma zwrotu. Środki zebrane na subkoncie Małgosi idą na rehabilitację i
leki! Inne wydatki ponosimy sami jak zwykli rodzice zdrowych dzieci a jeśli
ktoś ma małe dzieci wie jakie są ich potrzeby.
Jesienna integracja sensoryczna...
czwartek, 16 października 2014
Wrdażamy nową terapię...
To,
że mało piszemy nie oznacza, że się lenimy o nie, nie…Naszym ośrodkiem terapii staje się teraz Rodzinne Centrum Terapii i Rehabilitacji Asemi gdzie Małgoś będzie zdobywać nowe kroczki na przód...
Zaburzenia rytmu kranio-sakralnego mogą spowodować napięcia w obrębie mięśni, stawów i powięzi oraz szereg dolegliwosci takich jak bóle głowy, kręgosłupa i stawów, zaburzenia koncentracji, zaburzenia snu, ogólne złe samopoczcie. Są to objawy niespecyficzne stanowiące duży problem diagnostyczny i terapeutyczny dla klasycznej medycyny.
Terapia czaszkowo-krzyżowa, poprzez delikatne techniki mobilizacji, powoduje normalizację rytmu czaszkowo-krzyżowego uwalniając organizm od napięć.
Kiedyś
chciałam zastosować u Małgosi komórki macierzyste by ją „zregenerować”. Dużo
się ostatnio o nich słyszy, wiele Banków pobierających komórki macierzyste się pootwierało.
Och, ach cud malina…Ale czego się nie chwytają rodzice by pomóc swoim dzieciom?
Jednak u Małgosi pojawił się duży znak ? Dlaczego??? Komórki macierzyste
stosuję się zazwyczaj w odbudowywaniu narządów, często stosowane w onkologii.
MÓZG też narząd ale niestety dzisiejszym uczonym jest go ciężko rozszyfrować,
bo jest tak skomplikowany. Po rozmowach z wieloma mamami dzieci wcześniaków,
dowiedziałam się, że nie ma żadnych potwierdzonych badań klinicznych które
potwierdzały by działanie komórek macierzystych. Mój marzycielski plan podania
komórek i nadzieja, że stanie się cud pęk jak bańka mydlana. Teraz jesteśmy w
trakcie stosowania NOWEJ TERAPII CZASZKOWO-KRZYŻOWEJ. Pozwolę sobie na
skopiowanie z Ośrodka do którego teraz uczęszczamy Asemi notki o terapii:
„W organizmie człowieka, oprócz rytmu oddechowego oraz tętna, istnieje
jeszcze tzw. rytm czaszkowo-krzyżowy (kranio-sakralny) związany z krążeniem
płynu mózgowo-rdzeniowego w komorach mózgowych i kanale rdzenia kregowego.
Poprzez delikatne ułożenie rąk na ciele
pacjenta, odpowiednio przeszkolony terapeuta, jest w stanie wyczuć ten
rytm oraz wykryć jego ewentualne zaburzenia. Zaburzenia rytmu kranio-sakralnego mogą spowodować napięcia w obrębie mięśni, stawów i powięzi oraz szereg dolegliwosci takich jak bóle głowy, kręgosłupa i stawów, zaburzenia koncentracji, zaburzenia snu, ogólne złe samopoczcie. Są to objawy niespecyficzne stanowiące duży problem diagnostyczny i terapeutyczny dla klasycznej medycyny.
Terapia czaszkowo-krzyżowa, poprzez delikatne techniki mobilizacji, powoduje normalizację rytmu czaszkowo-krzyżowego uwalniając organizm od napięć.
Wskazania:
- upośledzenie
- autyzm
- nadpobudliwość
- wodogłowie
- problemy z mówieniem”
Byliśmy
dopiero na pierwszym takim spotkaniu, więc na efekty trzeba poczekać parę tygodni.
Wierzę, że się pojawią. Pani Justyna skupiła się na przeponie Małgosi, która od
samego początku funkcjonuje nieprawidłowo, gdyż oddech Gośki jest wciąż nieregularny.
Do tego w zasadzie się przyzwyczailiśmy, a przepona pełni ważną rolę więc od
niej musimy zacząć pracę no i oczywiście od głowy….
Gosia pierwszy raz tak "gadała" na zajęciach. Zawsze gadana jej się włącza jak ma iść spać a tu proszę...Zaczęły się pojawiać od dłuższego czasu literki "p","b", "be" "ba" czasem "nie".
Gosia pierwszy raz tak "gadała" na zajęciach. Zawsze gadana jej się włącza jak ma iść spać a tu proszę...Zaczęły się pojawiać od dłuższego czasu literki "p","b", "be" "ba" czasem "nie".
Jak
Gosiowe jedzenie? Hm…już lepiej bo jemy 2 obiady dziennie jednak nadal z
butelki co mnie nie zachwyca. Nauka łyżeczką owszem i Gosiak potrafi zjeść,
ale, że to mały nygusek to zawsze kończy się na butli…Ale mamy za sobą mnóstwo nowych
smaków i jak na razie zero nietolerancji pokarmowej- co uznaję za rewelacyjne :D Gosia rośnie, może nie na drożdżach, ale rośnie i jej rozwój też powolutku idzie do przodu a z tym wiążą się nowe doświadczenia i niestety nowe sprzęty rehabilitacyjne o których będę pisać niebawem...
Taki tam filmik z nauki czworaków :D
Taki tam filmik z nauki czworaków :D
sobota, 4 października 2014
Fotorelacje i inne zaległości...
Dużo
by się chciało pisać o tym i o tamtym. Nasze życie znowu się przewraca i
stosunkowo zakłóca wszystko co do tej pory mieliśmy po ustalane. Oczywiście jak
każdy wie gdy się coś planuje to za cholerę nic nie wychodzi. Dobrze, że plany
z tygodnia na tydzień nam się nie komplikują bo te długoterminowe zazwyczaj sypią się w ruiny…
Małgoś
zaczęła przedszkole specjalne. Była to decyzja dla jej dobra, choć babcia jej
nie podzielała bo uważała, że za wcześnie! Dzieci idą do żłobka po skończonym
roku nawet i wcześniej. Takie teraz są realia, bo trzeba zarabiać na rodzinę.
Gośka poszła do przedszkola ze względów rozwojowych, bo ja już sama nie dawałam
rady psychicznie i fizycznie. A o pomocy zapomnijcie bo nikt nie myśli o
ćwiczeniach, które mają jej pomagać w rozwoju. Tylko, że sama ruszy! Coś jakby
zostawić dziecko na macie niech samo się zabawia. Ze zdrowym dzieckiem nie
miałabym nic przeciwko temu, ale z Gośką mam! Wpadłam w taki nawyk, że jakoś
nie mogę jej zostawić samej tak by tylko sobie siedziała. To ćwiczymy
przechodzenie z boku na bok, to postawy czworacze wszystko to by mózg
zapamiętał jak najwięcej. Samo bierne siedzenie wokół mnóstwo zabawek nic w
niej nie kształtuje, tylko usprawnia rączki (no dobra to już coś) bo one już
ładnie potrafią wyciągnąć sobie klocuszki ze śpiewającego garnuszka. Na rozwój
dziecka składa się naprawdę dużo elementów i współczesne matki wiedzą o tym
doskonale. Jest to inne wychowanie niż xx-lat wstecz, no dobra pewnie jeszcze
się znajdą leniwe matki, ale mam nadzieję, że jest ich już naprawdę mało.
Wracając
do przedszkola to Gosiak spędził w nim łącznie 6 dni i na tym zakończyliśmy
nasz etap przedszkolny. Było mi naprawdę żal, że musiałam podjąć taką decyzję,
ale ze względów zdrowotnych ja nie mogłam już jej wozić autem. W przyszłym roku
szkolnym na pewno spróbujemy! !! Nie ma bata.
Zmieniliśmy
też aparaciki słuchowe Małgosi, bo poprzednie były troszkę za duże i ciągle jej
za uszek uciekały. Te nowe są troszkę mniejsze, ale i tak jakoś uciekają.
Pewnie dlatego, że Gośka ma też okulary i dwie rzeczy na miękkiej małżowinie
usznej po prostu siłą rzeczy się nie utrzymują.
Co
do postępów, to są oczywiście!!! Są to drobne kroczki ale dla nas bardzo
istotne…
Czy widzicie te BIAŁE ZĘBY???
Nie są krystalicznie białe, bo końcówki są jeszcze zielonkawe, ale te Małgosi się pościerały i widać więcej bieli niż zieleni :)
sobota, 13 września 2014
Przedszkole...
Przedszkole
w mojej głowie było już od samego początku, nie to, żebym chciała się pozbyć
Gosi. Jest to przedszkole specjalne „Bartek” w Poznaniu gdzie maluchy mają
różne schorzenia i potrzebują różnego typu stymulacji i rehabilitacji. Chodzi
mianowicie o szybszy rozwój psycho-fizyczny i te koszmarne jedzenie, które
spędza nam sen z powiem…Jest jeszcze jeden powód gdzie matka musi wrócić na
studia by napisać pracę mgr choć tego nie widzę, ale czas pokaże jak się ułoży…
Mam
cały czas nadzieję, że panie przeszkolą Małgosię w kwestii jedzenia (i nie
tylko) i sama zobaczy jak wszystkie dzieci jedzą z łyżeczki i będzie jeść sama.
Jak na razie jest lipa…Nie chce jeść z łyżeczki może gdzieś tak połknie z 2
góra 3 łyżeczki więcej nie. O piciu to też mogę zapomnieć. W tygodniu
adaptacyjnym pociechy były ze swoimi mamami i nawet tatusiowie się znaleźli. Rodzice
zajmowali się dziećmi a przedszkolanki bacznie obserwowały brykające prawie po
całej sali maluchy. Gośka mnie strasznie absorbowała, że szczerze mówiąc nawet
nie wiem ile jest dokładnie dzieci w grupie i czy więcej dziewczynek. A już o
imionach zapomnijcie… Bo znam tylko kilka: Helenka, Lila, Stać, Wojtek (gdzie
przyczepie je do dzieci- oczywiście). Dwa tygodnie za nami z czego byliśmy
tylko 5 dni, bo tak nam wypadli specjaliście, szczepienie a na koniec katar
(spowodowany trzecią wychodzącą 5-piątką). Jest to dla Małgosi okres ciężki
(oczywiście dla mnie też), pełny bodźców. Zawsze separowana od dużej grupy
ludzi a tu się nagle zwala tłum, pełno wrzasków (po prostu harmider). Wstawanie
o wczesnej porze, pusty żołądek przez kilka dobrych godzin a na koniec stres i
płacz (tak było dwa dni pod rząd) gdzie z głodu i zmęczenia moje dziecko jak
nigdy dotąd rozpłakiwało się na foteliku po czym w drodze do domu zasypiało…A
popołudniu mama jakby tego było mało męczyła jedzeniem (ach ta wyrodna matka)…
Mam
nadzieję, że dalsze dni będą bardziej łaskawsze i Małgoś odnajdzie się „jedzeniowo”
bo do grupy się przyzwyczaiła taka oto jest kontaktowa Małgosia.
Pierwsza praca plastyczna Gośki :D
Grupa "Słoneczka"
Integracja sensoryczna...
wtorek, 9 września 2014
Konsultacja z NDT Bobath
Już
od dawna marzyłam o takiej konsultacji gdzie pokażą dokładnie jak rehabilitować
Małgosię. Nie to, że nasi rehabilitanci prowadzą źle Małgosię. O nie!!! Jest
ona w dobrych rękach od samego początku. To, że nie idzie tak do przodu jakbym
tego oczekiwała nie oznacza, że jest coś robione źle. Gośka miała uszkodzone
dwie półkule mózgu w stopniu najwyższym (IV) także powinnam cieszyć się tym co osiągnęliśmy
do tej pory i co jeszcze możemy zrobić by ją usprawnić fizycznie. Pani Kasia
która współpracuje z Małgosią w Owińskach zaproponowała konsultację z Panią
Neda (nazwiska nie pamiętam) ze Słowenii prowadzącą szkolenia z zakresu NDT Bobath (jednej z terapii ćwiczeń). Zgodziłam
się bo przecież nie w sposób odmówić jak taka okazja się zdarza. Pani
instruktor najpierw obserwowała ćwiczącą Małgosię i notowała sobie w notatkach
jakieś uwagi a potem sama wzięła się za ćwiczenia tłumacząc jak najlepiej ćwiczyć
z takim dzieckiem. Nawet mama dostała kilka instrukcji jak możemy się dobrze
bawić ćwicząc. Fotek żadnych nie robiłam bo nie chciałam strzelać fleszem po
oczach więc żadnych fotorelacji nie mamy, ale liczą się wrażenia. Ja mam te
milsze a Małgoś niezbyt bo nie uwierzycie pierwszy raz coś jej się nie
spodobało, że dość długo płakała i nie dało jej się uspokoić. Takie zachowanie
jest naprawdę rzadkością bo nasza śmieszka wcale nie płaczę i trudno mi było
wyczuć co jej tak naprawdę nie pasuję, skoro ćwiczenia ma we krwi. Może to pani
terapeutka nie wzbudziła zaufania choć z początku uśmiech nie znikał z twarzy
ale kto wie co tam wyczuła ta moja spryciula…
ps. O przedszkolu będę opisywać w następnym poście, bo niestety nie jest tak kolorowo i muszę mieć na to siły...
Kalendarz
szczepień mamy zakończony do 5 lat także żegnajcie igły i tym podobne…
Wycieczka do Groty Solnej
ps. O przedszkolu będę opisywać w następnym poście, bo niestety nie jest tak kolorowo i muszę mieć na to siły...
środa, 3 września 2014
Wakacyjnie…
Za
nami pierwsze wakacje Małgosi. Oczywiście padło na morze z kilku przyczyn: stan
Małgosi (nie pozwoliłby na piesze wycieczki w góry, które kocham!- ale może
kiedyś…), morze dla małych dzieci jest rewelacyjne no i mój stan zdrowia nie
pozwala obecnie na długie spacery. Był to tygodniowy urlop z dziadkami, którzy
bardzo pragnęli zabrać Gośkę na wakacje, więc jak im się można było sprzeciwić.
Fotorelację przedstawią wszystko co chciałabym Wam powiedzieć o naszych
wakacjach…
Wyjazd uważam za udany bo uśmiech i psoty były bezcenne...
Subskrybuj:
Posty (Atom)















