Od
wtorku Małgosia jest w domu bo pojawił się brzydki kaszel. Pogoda za oknem w
kratkę. Gdy słoneczko to spacerek i oczywiście integracja sensoryczna, bo
inaczej nie może być. Piękna Polska złota jesień aż się prosi by tarzać się w
liściach (ach wspomnienia z dzieciństwa) więc dzieci też muszą jej doświadczać.
Agata na spacerach wiecznie śpi. Taki jeszcze wiek…Więc buszujemy z Gosiakiem
jak tylko się da.


Ku mojemu zaskoczeniu Gośka bardzo chętnie szeleściła liśćmi
i nawet piasek zbierała. Jak sobie przypominam, że kiedyś miała awersję do
piasku i wiele prób było by to przełamać tak teraz wszystko ją ciekawi i chce
dotykać. Widzę ciekawość w jej oczach, chęci manipulacyjne a co najważniejsze próbuje
się przemieszczać po swojemu tak gdzie chce (tzn. obraca się wokół własnej osi
na pupie i robi to bardzo szybko). Dorasta nam dziewczyna i pokazuje
charakterek. W przedszkolu do którego uczęszcza Małgosia są zajęcia „podążamy
za Małgosią” i w domu mi dziecko taką ideologie stosuje. Ja ją uczę zwierzątek
a ona rach ciach plecami się do mnie obróciła i szuka sobie innej zabawy.
Inteligencja się rozwija…
Jeśli
jakaś infekcja to oczywiście jedzeniowy koszmar…dziwie się jeszcze, że nie
dostałam zawału bo ciśnienie to mi tak skacze jak mało komu...
Dobrze zmierzam w końcu do sensoplastyki…Plastyka pachnąca,
słodka, kwaśna, gorzka, miękka, szorstka, gładka, twarda, sucha, mokra, lekka,
ciężka …
Sensoplastyka wpływa na stymulację wszystkich zmysłów:
- węchu
- wzroku
- dotyku
- słuchu
- smaku
- więcej na klik tu
Do
czynienia mieliśmy z nią w Zabajce. Na turnusie na którym byliśmy we wrześniu. Ciekawa
i fajna sprawa. Do tego trzeba się też uzbroić bo jeśli dobra zabawa to też
masa sprzątania…Wszystkie produkty potrzebne do zabawy są w kuchni więc nie
trzeba daleko szukać…
Potrzebujemy:
-wodę,
-barwniki (fajna rzecz, ale jeśli nie mamy nic nie szkodzi),
- mąkę ziemniaczaną,
- aromatyczne przyprawy (cynamon, papryka, czosnek),
- różne faktury (makarony, grochy)
- i wiele innych rzeczy…
Najpierw mieszamy mąkę z wodą daje nam to fajną
konsystencję. Dodajemy wg uznania dziecka- bardziej płynna lub gęsta by
ugniatać jak ciasto. Dosypujemy np. cynamon, który barwi nam masę i roznosi wspaniały zapach (jak dla mnie
święta). Do tego dokładamy różne faktury. Zaczynamy od tych najmniejszych
ziarenek potem coraz większe…W zasadzie to każdy robi jak chce byle byłaby
fajna zabawa.
My dziś używaliśmy galaretki (zimna, klejąca, galaretowata, smakowa i pachnąca),
kisiel (ciepły, przyjemny, mazisty, smakowy i pachnący), mąkę (fajnie robić to przez sitko-
dodatkowa atrakcja), cynamon dla zapachu i makaron (bo akurat był pierwszy z
brzegu). Zabawa przednia i Małgośka zadowolona…
Oczywiście oprócz codziennych ćwiczeń jest też miejsce na zabawę :D